On był i myśmy byli przed początkiem —

chwalmy i wielbmy Jego święte imię!

Czemu nie gaśniesz, ty zorzo,

nad oceanem tych ciężkich oparów,

co pochłonęły me słońce?

Księżyc się dźwignął ponad węża gór,

osrebrza brzegi obłoków,

lśni się na rysach śnieżystych;

od wschodu pełza cicha noc,

stoki swym wielkim przytłacza spokojem,