W złota ciecz skrzącą, w rubinów purpury.

W fioletowe mgły spowite góry,

W wstęgach śniegowych, w podszyciu zieleni,

By3 koronkowe, Raj więżące mury,

Z swych tajemniczych wabią nas półcieni.

Przestworza cisza przedziwna zalega...

Czasem głos ludzki zerwie się znad brzega

Pieśnią wesołą, lub się głuchym gwarem

W statku zagnieździ. Ale duch nie słyszy,

Co mówią ludzie: zbratany z bezmiarem,