Ma tuż w nagości dziewiczej widomy

Znak bożej siły, źródło wielkiej wiary.

I z ciał tych naszych, zawisłych bezwładnie

Na opoczystych urwiskach, ulata

Duch, zachwycony, nad śnieżne przestworze —

Nad czarne szczyty, śmiejące się zdradnie

Obliczem z lodu, i klęka w pokorze

Gdzieś przed nieznanym źródłem tego świata.

II

Milczący szliśmy zamarzłym dunajem,