O krwi spragniony,

Wyciekającej ze serdecznej rany!

O źródło lęku! o bezwstydnej zbrodni,

Od której hutnie roi się Golgota,

Bezwstydny ojcze, hutny krzewicielu !

Wiem: w twych uścisków lubieżnym weselu

Znów się występek zapłodni,

A jednak pcha mnie tęsknota,

Której się oprzeć nie mogę,

Na twej miłości wstrętną, podłą drogę.