Że świat ten z karbów już wyszedł: nie wiedzieć4,
Jak i którędy i dokąd? Ślepota
Cel zasłoniła przed oczami ludzi,
Chromość im weszła w kolana i stopy,
Że kroku naprzód ustąpić nie mogą.
Nawet błagalnych rąk już nie podniosą,
Bo ich ramiona dotknęła bezwładność...
A zresztą — po co i do kogo? W górze,
Jak i na dole głucha śmierć... Śmierć, mówisz,
Zwycięzcą śmierci? Nie rozumiem tego,