Z każdej przepaści mgławej

Jęk się dobywa: wzdycha bór

I płacze pas siklawy.

Potok odbrzmiewa jęków tchom,

Cały w łkających pianach;

Szaleje głazów szary złom,

Skacząc po zdartych ścianach.

Z opocznych szczelin10, z skrytych jam,

Z wnętrza ponurej puszczy,

Jak długie pasmo mgławych plam,