Snuje się widmo tłuszczy.

Snuje się, wzmaga, gęsty kłąb

Wypełnia przestwór cały;

Szczytów zszarpanych zniknął zrąb,

Znikły urwiste skały.

Świat na nie spłynął, wszystek świat

Po tych przestworach sunie —

Za nim tysiące idą lat

W rozwianym w krąg całunie.

Świat tutaj spłynął... Łzy do stóp