w granice zwarta ciasne!

W nieskończoności głąb

na zawsze snać się rzuci...

Już traci z ócz swą grań,

z ócz gniazdo traci własne,

Na ten skalisty zrąb

snać nigdy już nie wróci!

Leć, duszo, za nim w ślad

z uwielbień skrą w źrenicy!...

Cóż to?... Rozpaczny ból