powietrze krzykiem trwoży...

To orzeł z wyżyn spadł

i wpił się w kark kozicy!...

Popłynął krwawy zdrój

po śniegów runi świeżej...

Ha! ten obłoków król,

słonecznych pan przestworzy,

Żyje, jak zwykły zbój,

i z mordu i grabieży...