rozepnie wiekuistą, nieśmiertelną zbrodnię!...

Niech płynie głos triumfu po życia odmętach,

lub jęk i żal, w skazańców wychowany pętach,

niech bije w bramy śmierci swym rozpaczy młotem,

niech dźwiga się po krzyżach, szubienicach, palach,

ku niemym stropom niebios, w chmury czy błękity,

a ty, proroku, niesyty —

ty słuchaj mojej pieśni, nieskończonej pieśni,

rozbrzmiewającej po bezbrzeżnych dalach,

i przyjdź!