Jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

A o poranku,

o świcie któż mnie budzi całowaniem w oczy?

To on, to prorok boży!

Kto pieści miedź złotawą rozwitych warkoczy

i budzi całowaniem z słodkich snów omdlenia?

To on, to prorok boży!

Któż głowę mą podnosi i do ust przyciska

i znowu ją na puchach jedwabnych położy

i budzi całowaniem i sen mój przemienia