Ach! przyjdź!...

Te moje włosy miedziane,

w które on rękę zanurzy

i będzie na swej dłoni ich sypkość promienną

z rozkosznym ważył uśmiechem!

Ach! przyjdź!...

Te usta, szkarłatem zlane,

barwami od świtowych ros wilgotnej róży!

Ach! przyjdź!

Te moje piersi drzemiące!