A morze, nad bezdenne wychyliwszy głębie

swą rozwichrzoną, niepomierną głowę,

na której każdy włos,

srebrzystą pianą zlany,

dźwiga wieczności głośne oceany,

słuchać cię będzie z poszumem,

co najgłośniejszy ból światów przygłuszy!

Lecz ponad morza szum

pójdzie ten głos,

który się wyrwie z twej duszy...