O ty proroku boży!

O ty kochanku mój!...

Ach przyjdź!

Czemu twe oczy umarłe tak płoną

w konającego dnia zorzę czerwoną?

Przyjdź!

Libijczyk, królewskiego strzegący pałacu,

śmiał ku mnie sięgnąć swym okiem!

Zakradał się z wieczora pod białe me ściany

aby, z westchnieniem głębokiem,