Do jego czarnej brody

przylgnie ten dziwny kwiat,

który w pożądań niweczącej męce

zabójczym mieczem wykwita

z mej twarzy młodej —

jak twe źrenice, choć umarłe, płoną

w cichej bladości na tej misie złotej!

Ach! przyjdź!

Przyjdźże z tym głosem bożym,

który rozbrzmiewa w świątyni