pali się milion dusz,

O których tutaj dawno zgasła wieść.

A każdą wieniec oplata,

zwity z promiennych liści —

nadzieja biednych ludzi w jego skrach się iści.

Biała, jak śnieg, ich szata,

a z białego łona

lilija ich czystością rośnie ubielona.

I każda węża głowę

depce swą białą stopą