i światy w swoim ogniu na popioły trawi!

Stań się tak lichy, jak ja, i skulony

i, doczesności okryty łachmanem,

wlecz się nieszczęsnym łanem

za kluczem w dal przymgloną ciągnących żurawi,

ku cichej, na rozstajach kopanej mogile

zapomnianego człowieka!

Albo w swej całej, wiekuistej sile,

w całej potędze wszechmocnego bytu,

stań przy mym boku