i duszę moją rozszerz do Swego bezmiaru

i oczy moje, w smutku zapatrzone strony,

rozewrzyj, królu globów, pełnych żalu,

do nieobjętych orbit,

i wlecz się, wlecz się ze mną na samotne pola,

ku tym ostami porosłym przydrożom,

gdzie, kurzem obsypana, ślepa siadła Dola...

A wiatr rozwiewa jej włosy

i żwir jej w puste sypie oczodoły,

a słońce, rozpaliwszy bezdenne niebiosy,