V
Z głębin przestworu, z ciemnych chmur,
nad wilgotnymi łany,
Jak srebrny opar wstaje duch
z promieniem wokół głowy
Rośnie w mych oczach, niebios tór
rozjaśnia mgłą owiany,
Strząsa ostatni śniegu puch
z swej sukni lazurowej.
Uderza w róg swój: szumi bór