Na skrzydłach dziwnie tajemniczej mocy;

Niema–ś, a jęczysz, jak zraniony zwierz,

Rozbrzmiewa wokół wielki płacz sierocy,

Gdy, wstawszy z głębin, ku wyżynom mkniesz.

Łowisz po drodze głuche szumy drzew,

Które wiatr bujnej pozbawił korony:

Przygnębiający, pogrzebowy śpiew,

Na strunach żałob jesiennych zrodzony,

Łowisz po drodze z serca nagich drzew.

Nad brzegi idziesz spochmurniałych wód,