jak huczą grzmiące rzeki,

Kaskadą spadające

z szczytów symplońskich gór;

Sam tylko wódz oniemiał,

rozwarłszy dwie powieki

Nad szklaną ócz martwotą,

jak konający tur.

Czyżby przeczuwał dzisiaj,

że nowe krwi rozcieki

Przemienia w żal i jęki