Kawał chleba w zanadrze i w drogę.

XX

Na kominie płomyczek się żarzy,

To popełznie odbłyskiem w głąb chaty,

To ozłoci wytarte jej szmaty,

To wypocznie na jej bladej twarzy.

Ona siedzi przy ogniu i marzy.

Pewno widzi skarb jaki bogaty —

Złoto, srebro, purpurę, granaty,

Aż się spojrzeć od blasków nie waży.