Cisza... O liście wiatr nie trąca,

A tylko limba próchniejąca

Spoczywa obok krzaku róży.

II

Słońce w niebieskim lśni krysztale,

Światłością stały się granity,

Ciemnosmreczyński las spowity

W blado błękitne, wiewne fale.

Szumna siklawa5 mknie po skale,

Pas rozwijając srebrnolity,