Owiana mgłami różowemi,

Przystaje w drodze zalękniona,

Przykłada ucho swe do ziemi:

Nic!... tylko gdzieś tam echo kona,

Tylko przygasa obłok krwawy,

Tylko blednieje Tatr korona.

Pomrok osłania skalne ławy,

A od nich płynie do stóp ciszy

Li jednostajny szmer siklawy12.

Czasem zaklęty las zadyszy,