Albo wystrzelił krzyk pastuszy

I zmilkł... I ona znów nie słyszy

Nic w tej przelękłej, mrocznej głuszy

Nic, prócz pojęku twojej duszy...

IV

Rozmiłowana, roztęskniona,

Schodzi powoli od miesiąca

Zamykać Tatry w swe ramiona.

Po halach srebrne krople strąca,

Srebrzy potoków seledyny,