skrzesanych ręką burzy:

Stąd, w słońca lecąc szlak,

w błękitach się kołysze,

Przecina niebios skłon,

lub w chmurach się zanurzy.

Ziemia w pogardzie dlań,

w granice zwarta ciasne!

W nieskończoności głąb

na zawsze snać się rzuci...

Już traci z ócz swą grań,