z ócz gniazdo traci własne,

Na ten skalisty zrąb

snać nigdy już nie wróci!

Leć, duszo, za nim w ślad

z uwielbień skrą w źrenicy!...

Cóż to?... Rozpaczny ból

powietrze krzykiem trwoży...

To orzeł z wyżyn spadł

i wpił się w kark kozicy!...

Popłynął krwawy zdrój