po śniegów runi świeżej...

Ha! ten obłoków król,

słonecznych pan przestworzy,

Żyje, jak zwykły zbój,

i z mordu i grabieży...

Wiatr halny

I

Huczy nade mną halny wiatr... Daleki

Wprzód mnie dochodzi szum i świst, a potem

Z jakimś pogwarem, z trzaskiem i łomotem