A cisza siada między granie,

Rozleniwiała, rozmarzona.

Nad przepaściami niema stanie,

Senność przelewa w mgieł opary,

Po skałach wiesza zadumanie.

Ani się ozwie bór prastary:

Ona milczeniem gniecie smreki45,

Unieruchamia ich konary.

Przez cały przestwór, przez daleki,

Głuchą za sobą tęskność wlecze,