Pomrok osłania skalne ławy,

A od nich płynie do stóp ciszy

Li jednostajny szmer siklawy47.

Czasem zaklęty las zadyszy,

Albo wystrzelił krzyk pastuszy

I zmilkł... I ona znów nie słyszy

Nic w tej przelękłej, mrocznej głuszy

Nic, prócz pojęku twojej duszy...

IV

Rozmiłowana, roztęskniona,