Na przepaściste ścian poręcze —

Blask naokoło srebrny żenie,

Z nim wyczerpanie i omdlenie.

V

Opadły Tatry i omdlały,

Gdy na nie cisza rozmarzona

Płaszcz zarzuciła wiewny, biały;

Gdy rozpostarła swe ramiona —

Srebrnej rozświetli mgławe smugi

Garnące czoła gór do łona: