Tak mnie opatrują, że aż krew się leje,

Jako z tej zwierzyny, strzelonej śród knieje!

Więdnie limba, więdnie na skalnym urwisku,

Biadają junacy w orawskiem zamczysku:

Wysłali panowie orawskich husarzy,

By nas oblec w mundur, a nas mundur parzy!

Wysłali z łańcuchem, z grubymi powrozy,

Żeśmy na turniczkach wystrzelali kozy.

Wysłali za nami do lasu, do boru,

Żeśmy im nie chcieli sługiwać u dworu.