Wiążąca ducha, co się rwie w błękity,

Jako te śniegiem naodziane szczyty,

Które powstrzymać pragnie chmura czarna

W pięciu się dumnych ich turni!... Nie powiem,

Choć się zbudzona wyobraźnia sili,

Co dziś jest we mnie — to jedno, że zdrowiem

Pierś ma oddycha w tej wspaniałej chwili.

Negacjo życia, stwarzająca karły!

Wobec tych cudów wielkiego Żywota,

Co płodzi granie i głębie jeziora,