W roku 1813 był właśnie 19 rok od 1794, Wielki Czwartek tedy przypadał na tenże dzień, jak w 1794. W Warszawie stała tylko ruchawka24 rosyjska. Warszawa jeszcze miała pod bronią municipałów25. Kiliński był w Warszawie, w pogadankach przypominał się rok 1794. W dniu samym wielkoczwartkowym czy wprzód nieco gubernator Łanskoj26 zaprosił do siebie Kilińskiego, a w ciągu rozmowy przymawia mu, że może zamyśla ponowić powstanie. Na to Kiliński żwawo odparł: „O, gdybym mógł, pewnie bym ponowił”.
Pamiętnik
Najpierwszy początek zamysłu mego po rewolucji warszawskiej w roku 1794
Nasamprzód stąd wyniknął mój początek, gdy się już zaczęła insurekcja w Krakowie27, nawet już wydał akt związku konfederacji narodowej, pod jakim pretekstem zaczyna rozpoczynać wojnę z Moskwą, z cesarzem28 i z Prusakiem, że jedynie w tym celu, że nam niesprawiedliwie kraj polski rozebrali, czyli raczej nam go niesłusznie wydarli. Więc ten akt związku krakowskiego był nam do magistratu warszawskiego sekretnie przed Moskalami przysłany, więc gdy nas już doszedł w magistracie, tak zaraz kazaliśmy ludziom wyjść na ustęp29, tylkośmy się sami radni w izbie sądowej pozostali. Więc gdyśmy go przeczytali wraz z listem, który był przyłączony do tego aktu, w którym największe były wyrazy do nas, radnych, pobudzające nas do zrobienia rewolucji w Warszawie. Gdybyśmy już przeczytali, tak każdy z nas spojrzeliśmy na siebie i zamilkli, lękając się jeden drugiego, aby nie był przed Igelströmem30 wydany, który natenczas więcej rządził aniżeli sam król. Więc ja ośmieliłem się i zaraz mówiłem do prezydenta31 i kolegów moich, abyśmy się starali obmyślić dla Kościuszki jakieśkolwiek dać posiłki do wsparcia jego w tej nowo zaczętej wojnie; alić32 ja za to od prezydenta i swoich kolegów wielką odebrałem burę. Więc ja, widząc wszystkich tchórzem podszytych, musiałem ich za to moje się przed nimi wymówienie wszystkich przeprosić, aby mnie przed Igelströmem nie wydali, bobym za mój patriotyzm musiał przez niejaki czas w kozie33 posiedzieć i zapewne byłbym z magistratu odsądzonym za to, żem był gorliwy za swoją ojczyznę. Tak tedy34 przecież się ten sekret w magistracie utrzymał, że mnie z niego nie wydali, alem się przynajmniej przez to dowiedział, kto co myślał. Więc i ja pomiarkowałem, że wszyscy od tego interesu byli dalecy, tak ja musiałem zamilczeć i oczekiwać dla siebie pomyślnego czasu, aż mi się wydarzy.
Potem w niedziel dwie później miałem zdarzenie takie, że przyszedł do mnie ksiądz Mejer35, który mnie prosił, abym ja z nim poszedł między jego przyjaciół, którzy mnie z sobą życzyli poznać, a że trafił na ten czas, gdym ja nie był zatrudnionym, więc poszedłem z nim, gdzie mnie zaprowadził do kolegium jezuickiego36 zwanego, ale mi nie powiedział o tym, aby rozmyślali o zaczęciu rewolucji. Więc tam już zastaliśmy osób dwadzieścia, tych, którzy zamyślali o rewolucji. Te osoby byli to sami oficerowie, więc mnie zaraz do siebie bardzo grzecznie przyjęli. Po tym przywitaniu zaraz mnie prosili, abym ja się przyłączył do ich zamysłów, na to ja im odpowiedział, że jeżeli do dobrego, to się całym sercem dam nakłonić, ale aż go wprzód usłyszę. Więc mi zaczęli opowiadać swoje zamysły, o których rozmyślali wkrótce przedsięwziąć. Ja, wysłuchawszy całego ich dyskursu, wcale mi się nie podobało, ale im odpowiedziałem, że ja jednę duszę mam i tę poświęcam na obronę mojej ojczyzny.
Gdy to usłyszeli ode mnie, zaraz mnie prosili o moje zdanie do rewolucji, abym im otworzył myśli moje. Więc ja najprzód zapytałem ich, jak wiele osób znajduje się do tej konspiracji, na co mi wcale dokładnie odpowiedzieć nie umieli. Drugie pytałem się, jeżeli37 od pospólstwa mają kogo, który by stanął im na czele tego ludu. Na to mi odpowiedzieli, że dopiero będą prosić pana Zakrzewskiego38 jako mającego popularność w mieście za sobą, aby on się podjął stanąć na czele ludu. Zgoła, że jeszcze wcale nic pewnego do tej rewolucji nie mieli, więc moje zdanie im otworzyłem, a to takie, że ja mam stryja na Pradze komisarzem od mostu39 i że ja u niego wyrobię to, że wszystkie przewozy do Kępy40 na środek Wisły każe podprowadzać, więc już Moskale nie będą mogli z Pragi mieć żadnego sukursu41 ani też na Pragę żaden nie będzie nam mógł uciec. Drugie, aby pospólstwem rogatki42 dobrze były opatrzone, aby nami żaden Moskal z Warszawy nie uciekł. Trzecie powiedziałem im, że: „Ja, ile możności mojej będzie, to tyle dołożę swego starania na wzruszenie do pomocy obywateli, a WPanowie zbierzcie wszystkie wojska i w środku zaczniecie rewolucją43, do której ma być wyznaczony dzień normalny, o którym powinni być obywatele uwiadomieni, aby się każdy miał do obrony na baczności”. Więc te słowa, gdym do nich powiedział, zaraz się im podobały, a tak mnie za to wszyscy ucałowali, ale Bóg mnie strzegł, żem się tam więcej nie wygadał, bom od nich był wydany. Gdym się trochę między nimi zatrzymał, aż oni zaczęli sobie powiadać, jak się który u kobiety adresował, zamiast radzić o zamiarze tym, który rozpocząć mieli. Ja, widząc, że są to tymczasowi patrioci, mocnom tego żałował, com już do nich wymówił, ale właśnie mi na pamięć przyszło, że to mogą być Igelströma szpiegi, na czym ja wcale się nie omylił, bo mnie nazajutrz zaraz wydano. Więc ja pożegnałem się z nimi i prosiłem ich przy pożegnaniu do siebie, gdy będą chcieli mieć sesją, aby się zeszli do mnie, a nawet powiedziałem im, na której ulicy i pod którym numerem mieszkam. Więc ja poszedłem do siebie.
Nazajutrz z rana o godzinie 9 przysłał po mnie Igelström od warty oficera, prosząc mnie do siebie. Więc ta prośba jego mocno mnie przeraziła, gdzie trzeba się było spodziewać przez jaki miesiąc w kozie posiedzieć, a to w piwnicy, gdzie już niejedni siedzieli. Więc ten oficer kazał mi się prędko ubierać, jeżeli nie chcę być publicznie przez ulicę prowadzonym. Gdym ja to usłyszał, zaraz nieznacznie wziąłem z sobą puginał44 i włożyłem go za cholewę, który miał być na mnie i na niego, gdyby mnie był kazał pakować do kozy, w której ja zapewnie nie chciałbym siedzieć, wolałbym był sobie i jemu życie odebrać. Tak tedy ubrałem się w suknie i poszedłem z tym oficerem do Igelströma. To jest prawda, że ja gdym przyszedł do pałacu, to prawdziwie łydki u nóg pode mną zadrżały od wielkiego strachu, ale musiałem pójść, nie czekając, aż mnie każe za łeb żołnierzom do siebie przyprowadzić. Więc gdym już wszedł do pokoju Igelströma, tak zaraz miałem od mego nieszpetne przywitanie, takie, jak tu niżej zobaczemy.
Nasamprzód pyta mnie Igelström tymi słowami: „Ty jesteś Kiliński?” Odpowiedziałem mu, że ja. Powtórnie pytał mnie: „Ty jesteś radny?” Odpowiedziałem mu, że ja. Po trzeci raz pytał mnie: „Ty jesteś szewc?” Odpowiedziałem mu, że ja jestem. Aż on mi powiedział, że: „Ty bestyja jesteś, buntownik”. Więc ja chciałem go się zapytać, jakim sposobem jestem buntownik, ale że mi kazał milczeć, tylko sam na mnie wymyślał tyle, ile mu się podobało, a to tymi słowy: bestyja, szelmo, zmienniku, huncwot, kanalia, worze, czyli raczej złodzieju. Na ostatek mówił mi, że mnie każe na nowej szubienicy przed Kapucynami powiesić, więc ja powtórnie prosiłem go, aby mnie pozwolił się eksplikować45, on mnie jeszcze milczeć kazał, a sam się bawił tylko wymyślaniem i już mnie tak daleko wprowadził w pasją, żem rozmyślał o jegomości życiu, gdy mi się za trzecim razem nie da eksplikować, bo chociaż ja się temu upokorzył, aż swoją złość wywrze do szczętu na mnie, ale jednak swoje miałem na myśli, że gdy mnie każe brać do aresztu, tak zaraz o nim wprzód, a potem o sobie rozmyślałem: albo też natychmiast rewolucją zrobić, gdyby mi się tak było udało, abym się żywy od niego wymknął, a gdyby nie można było, tobym się sam był zabił, bo wolałbym śmierć ponieść aniżeli u niego w kozie w piwnicy siedzieć.
Gdy się już nawymyślał tyle, ile mu się spodobało, więc się obrócił do mnie i mówił: „Cóż ty, durak46, myślisz?” Więc ja prosiłem go o cierpliwość, aż ja się wyeksplikuję. Gdy mi pozwolił mówić, tak zaraz prosiłem go, aby powiedział, za co mnie burczy, gdyż ja dotąd nie słyszę mego występku żadnego, za com jest oskarżony u niego. Więc on zaraz poszedł do gabinetu i przyniósł mi ten raport, w którym ja byłem przed nim oskarżony, i zaczął mi go czytać. W tym raporcie było tak napisane, jak tu niżej zobaczymy:
„Jan Kiliński, R. M.47 Warszawy, dnia wczorajszego o godzinie 8 wieczór przyszedł do kamienicy pojezuicką zwanej, w której się znajdowali oficerowie polscy, same buntowniki, więc od nich odebrał pocałowanie buntownicze.