Do Stanisława Wapowskiego1

Nie przez pochlebstwo ani złote dary,

Jako te lata zwykły teraźniejsze,

Ale przez cnotę na mieśce ważniejsze,

Godzisz, Wapowski, jako zwyczaj stary.

Szczęśliwe czasy, kiedy giermak szary2

Był tak poćciwy jako ty3 dzisiejsze

Jedwabne bramy4 co raz kosztowniejsze;

Wprawdzieć nie było kosztu na maszkary5,

Ale był zawżdy koń na staniu6 rzeźwi,