Na szczęście złego człowieka;

Im dalej, tymem pewniejszy,

Że jest żywot pośledniejszy55.

Wzywałem Cię, wieczny Boże,

Idąc wieczór na swe łoże;

Wzywałem Cię o północy,

A byłeś mi ku pomocy.

Nieprzyjaciel stał nade mną,

Mógł uczynić wszytko ze mną;

Spałem jako zarzezany57,