Przyjechał, dobrych ojców cnotliwy Wolski!

Do miłości

Długoż masz, o Miłości, frasować me lata?

Czy podobno przed czasem chcesz mię zgładzić z świata?

Nie tegoć zasłużyły wdzięczne rymy moje,

Które od umarzłego morza imię twoje

Rozniosły aż do brzegu murzyńskiej granice275

Gdzie wieczny znój panuje i wieczne cieplice.

A ty mię za to zabij, o rozbój ca srogi,

Aby nie tylko Orfeus wysławiając bogi