W jakimkolwiek bądź pierzu, temuś ty chętliwy.

To jest grunt; insze rzeczy, których się chwytają

Ludzie prości, jako dym wiatry roznaszają.

Do Montana

Jako Lais zwierciadło Pafijej oddała,

Kiedy prze lata pierwszej gładkości stradała,

Tak Jan tobie, Montanie, słojki twe oddawa,

Bo co mu po nich, kiedy piżma w nich nie zstawa?

Do nieznajomego

Nie masz, o co stać, bych cię wpisał w swoje karty,