Na żadnej skale.

Ryby po górach wysokich pływały,

Gdzie ledwe przedtym pióra donaszały

Mężnej orlice, gdy do miłych dzieci

Z obłowem10 leci.

Ale na ten czas i matkę, i syny

Pożarła woda, i wszystek źwierz iny;

Sam Noe został, przy nim żona tylko

A dziatek kilko.

Nieżyzne w cnotę to tam były lata,