Jaką, rozumiesz, zazdrość zjednałeś sobie,
Zacny biskupie, w mojej małej osobie710,
Żeś mię z domu wyciągnął w te dalsze strony
Od małych dziatek i od teskliwej711 żony?
Nie myśli-ć ona o tym, że ja przy tobie
Głowy nie ufrasuję by namniej sobie;
Że w twym pałacu mieszkam, że przy twym boku
Siadam; koń mój, sługa mój na twym obroku712.
Rychlej, niesposobnego713 będąc świadom
Zdrowia mego, frasuje swe serce doma,