Aby jej był ani źwierz, ani zły ptak szkodził;

Polewałem, żeby jej słońce nie suszyło,

Nakrywałem, żeby jej zimno nie mroziło.

A kiedy mię nalepsze miały potkać gody193,

Nie wiem, co za zły człowiek oberwał jagody.

I używa z rozkoszą, czego dostał snadnie194,

A mnie, patrząc, jeno sie serce nie195 rozpadnie.

Bodajże nie przechował196; a bodaj poleżał!

Nie wiem, jako mię do gron tak pięknych ubieżał.

Ja sobie tak dobrych lat doczekać nie tuszę;