I drżała gęś bezgłowa w przedśmiertnej agonii.
Pasące się w oddali przyjaciółki ściętej
Rozpierzchły się, wydając gęgliwe lamenty.
Krople krwi jak korale kapią z brody lisa,
Co widząc, źdźbło kostrzewy7 trwożnie się kołysa,
I niezabudki kwiat niewinnookiej
Zgroza trzęsie,
Gdy lis chrupie przyjacielskie zwłoki
Gęsie.
— «Stało się» — lis pomyślał.