Że wstyd by było ogarkom!

— Albo znów, gdy nów,

Tak źle przyświeca,

Że choć wal w gębę!

— Rzekłbyś, iż chlubi się,

Że oświatę śćmił nocnym Markom3.

— Dojąłbym ci go zębem,

Ażby mi posoką z nieba lunął...

— Cóż, kiedy wysoko!

— Kto z nim tam wskóra!