Tak co noc wybucha, to cieniej, to grubiej,

Z ziemi do księżyca

Niechętny zgiełk wrzawy

Psich synów,

Z których tresura

Wytrzebiła ducha.

Ten go oto pies gubi pod kijem

W czas prędki,

Ów go dla kęsa strawy

Powolniej zatraca,