W miarę gdy tyje,

A inny — dla obroży malowanej w cętki,

Lub dla materaca,

Ten wreszcie żywić ducha wcale nie ma chętki.

Świeć im kat!

Stryk nie minie psiej kamaryli4.

Jej mniemania szczekliwe

Gasną tam, w wyżynie,

Skąd księżyc jasne lice chyli,

Niemy,