Pustelnik obrócił się do opętanego i rzekł:

— Paszeko, Paszeko! W imieniu twojego odkupiciela nakazuję ci mówić dalej.

Paszeko zaryczał straszliwie i tak dalej rozpowiadał:

— Na pół umarły uciekałem spod szubienicy; wlokłem się, sam nie wiedząc gdzie, nareszcie spotkałem podróżnych, którzy ulitowali się nade mną i odprowadzili do Venta Quemada. Zastałem oberżystę i moich służących wielce o mnie zakłopotanych. Zapytałem ich, czyli w istocie ojciec mój przepędził noc w pobliskiej wiosce, odpowiedzieli, że dotychczas nikt jeszcze z mojej rodziny nie przybył.

Nie mogłem już dłużej wytrzymać w Venta Quemada i powróciłem do Andujar. Przyjechałem już po zachodzie słońca; pełno było ludzi w gospodzie, posłano mi więc w kuchni. Położyłem się, ale nadaremnie usiłowałem zasnąć, okropności przeszłej nocy ciągle stawały mi przed umysłem. Na ognisku kuchennym postawiłem zapaloną świecę, gdy wtem ta nagle zagasła i uczułem, jak dreszcz śmiertelny krew mi ścinał w żyłach. Zaczęło mnie coś ciągnąć za kołdrę i niebawem usłyszałem cichy głos przemawiający w te słowa:

— To ja, Kamilla, twoja macocha, drżę cała od zimna, drogi Paszeko, zlituj się nade mną.

Po chwili drugi głos przerwał:

— To ja, Inezilla, Paszeko, nie poznajeszże52 twojej kochanki? I mnie także zimno.

I wnet poczułem, jak zimna ręka głaskała mnie pod brodę. Zebrałem wszystkie siły i krzyknąłem:

— Precz ode mnie, szatanie!...