Daleko mniejszy przedział, aczkolwiek nader jeszcze wielki, odróżnia Eskimosa197 lub Hotentota198 od człowieka z wykształconym umysłem. Jakaż jest przyczyna tego przedziału? Nie jest to brak jednego lub więcej zmysłów, ale raczej znaczniejsza ilość pojęć i kombinacji. Człowiek, który obejrzał całą ziemię oczami podróżników, który widział w dziejach wszystkie ważne wypadki, rzeczywiście ma w głowie mnóstwo obrazów, których nie posiada wieśniak, jeżeli zaś kombinuje swoje pojęcia, zbliża je i porównuje, natenczas mówimy, że ma wiedzę i rozum.

Don Newton miał zwyczaj ciągłego kombinowania pojęć i w mnóstwie, jakie nagromadził, znajduje się kombinacja jabłka upadającego i Księżyca przytwierdzonego w swojej orbicie do Ziemi.

Stąd wniosłem, że różnica między rozumami polega na ilości obrazów i łatwości ich kombinowania, czyli mówiąc wyraźniej: jest wprost proporcjonalna do liczby obrazów i do łatwości ich kombinowania. Tu jeszcze na chwilę poproszę was o baczną uwagę.

Zwierzęta, których organizm jest całkiem niezorganizowany, nie mają zapewne ani woli, ani pojęć. Poruszenia ich, jak czułodrzewu, są mimowolne. Możemy wszelako przypuścić, że gdy polip z słodkiej wody wyciąga ramiona, by pochłonąć robaczki i połyka takie, które więcej mu się podobają od drugich, wtedy nabiera pojęcia o złu i dobru lub tym, co lepsze. Jeżeli zaś ma władzę odrzucania złych robaczków, musimy przypuścić, że nie brak mu woli. Pierwszą zatem wolą była potrzeba, która zmusiła go do wyciągnięcia ramion, połknięte zaś żyjątka dały mu dwa lub trzy pojęcia. Odrzucić jedno żyjątko, a połknąć drugie — należy do wolnego wyboru, który wypłynął z jednego lub kilku pojęć.

Zastosowawszy to samo dowodzenie do dziecka, zobaczymy, że pierwsza jego wola pochodzi bezpośrednio z potrzeby. Ta właśnie wola zmusza je do przytknięcia ust do piersi matki, ale skoro tylko skosztowało pokarmu, natychmiast nabiera pojęcia, zmysły jego otrzymują inne wrażenie i tak nabywa jednego pojęcia, drugiego, trzeciego itd.

Pojęcia zatem można tak samo policzyć, jak widzieliśmy, że można było je kombinować. Stąd wynika, że rachunek lub raczej zasady kombinacji dałyby się do nich zastosować.

Nazywam kombinacją układ niezależnie od ustawienia, na przykład AB jest tą samą kombinacją co BA. Dwie przeto litery dają tylko jedną kombinację.

Trzy litery, wzięte po dwie, mogą dać się ułożyć, czyli kombinować, trzema sposobami. Czwarty jest, gdy wszystkie trzy stawiamy razem.

Cztery litery, wzięte po dwie, dają sześć kombinacji, wzięte po trzy — cztery, wzięte razem — jedną, czyli w ogóle jedenaście.

Następnie: