Znaliśmy już większą część napisów i postępując dalej w naszych poszukiwaniach, wynajdowaliśmy nowe, które oczyszczaliśmy z mchu i cierniów je pokrywających. Pewnego dnia Taskala pokazała mi krzak akantowy i rzekła, że miał on tu swoje znaczenie, gdyż ten, który go posadził, powziął wprzódy zamiar sprowadzenia zemsty niebios na cienie nieprzyjaciół i że dobrze uczynię wytępiając tę złowrogą roślinę. Wziąłem siekierę z rąk idącego za nami Meksykanina i wyciąłem nieszczęsny krzak. Wtedy spostrzegliśmy kamień pokryty hieroglifami, jakich dotąd nigdy jeszcze nie widzieliśmy.
— Napis ten — rzekła Taskala — położony został już po zajęciu naszego kraju, Meksykanie naówczas mieszali hieroglify z niektórymi głoskami alfabetu, jakie przejęli byli od Hiszpanów. Napisy ówczesne łatwiejsze są do czytania.
W istocie, zaczęła czytać, ale za każdym wyrazem, coraz większa boleść malowała się w jej rysach, nareszcie padła bez zmysłów na głaz, który przez dwa wieki ukrywał powód jej nagłego przerażenia.
Przeniesiono Taskalę do domu, odzyskała nieco przytomność, ale nie mogła związać dwóch myśli razem i ciągle gadała od rzeczy. Powróciłem do domu w najgwałtowniejszej rozpaczy i nazajutrz otrzymałem list następującej treści:
„Alonzo, ażeby napisać te kilka słów, musiałam zebrać wszystkie siły i myśli moje. Pismo to wręczy ci stary Xoaz, dawny mój nauczyciel mowy ojców moich. Zaprowadź go do kamienia, który wczoraj wynaleźliśmy, i proś, aby ci wytłumaczył napis. Wzrok mój miesza się, gęsta mgła pokrywa moje oczy. Alonzo, straszliwe widziadła snują się pomiędzy nami — Alonzo — już cię tracę z oczu”.
Xoaz ten był jednym z teoksychów, czyli pochodził z dawnych kapłanów. Zaprowadziłem go na cmentarz i pokazałem nieszczęsny kamień. Przepisał hieroglify i zaniósł je do siebie. Poszedłem do Taskali, ale maligna jej nie odstępowała, spojrzała na mnie błędnymi oczyma i nie mogła mnie poznać. Nad wieczorem gorączka nieco spadła, wszelako lekarz prosił mnie, abym do chorej nie chodził.
Nazajutrz Xoaz przyniósł mi tłumaczenie meksykańskiego napisu w następujących słowach:
„Ja, Koatril, syn Montezumy, złożyłem tu ciało nikczemnej Aksyny203, która poświęciła serce i ojczyznę niegodziwemu Kortezowi, naczelnikowi rozbójników morskich. Duchy moich przodków, które zstępujecie tu śród ciemnych nocy, duchy, które przyzywam rękami sposoczonymi krwią ofiar ludzkich, duchy moich przodków, przywróćcie na chwilę te zwłoki do życia i zadajcie im najstraszliwsze męczarnie konania. Duchy moich przodków, wysłuchajcie mego głosu, wysłuchajcie moich przekleństw. Spojrzyjcie na moje dłonie dymiące jeszcze krwią ofiar ludzkich!
Ja Koatril, syn Mentezumy, jestem ojcem; córki moje błądzą po lodowiskach dalekich gór. Piękność jest dziedzicznym przymiotem zacnego ich rodu. Duchy moich przodków, jeżeli kiedykolwiek córka Koatrila lub córka jego córki albo jego syna, jeżeli kiedykolwiek która kobieta z mego rodu odda serce i wdzięki zdradliwemu zdobywcy, jeżeli między kobietami z mojej krwi znajdzie się druga Aksyna, duchy moich przodków, zstępujące tu śród ciemnych nocy, ukarzcie ją najstraszliwszymi męczarniami. Zstąpcie śród ciemnej nocy pod postacią płomiennych żmij, poszarpcie jej ciało, rozwleczcie po całej ziemi i wtedy niech każda cząstka doznaje osobno boleści śmiertelnego konania. Zstąpcie śród ciemnej nocy pod postacią sępów z żelaznymi dziobami rozżarzonymi w ogniu, podrzyjcie jej ciało, rozproszcie je w powietrznym przestworzu, i wtedy niech każda cząstka osobno doznaje boleści śmiertelnego konania. Duchy moich przodków, jeżeli nie wypełnicie żądania, wzywam przeciw wam potęgi bogów, których nie przestaję napawać krwią z ofiar ludzkich. Oby wam wtedy zadali podobne męczarnie! Wyryłem to przekleństwo ja: Koatril, syn Montezumy i posadziłem na grobie krzak Meskusksaltry”.
Mało brakowało, aby napis ten czynił na mnie podobne wrażenie, jakie sprawił na Taskali. Chciałem przekonać Xoaza o niedorzeczności zabobonów meksykańskich, ale wkrótce spostrzegłem, że nie należało zaczepiać go z tej strony. Starzec pokazał mi inny sposób, jakim mogłem wnieść pociechę do duszy mojej kochanki.