— Cóż to za służba? — zapytałem. — Nie sprzeciwia się ona w niczym spokojności mojej ojczyzny?
— W niczym — odpowiedział. — Maurowie kryjący się w tych górach przygotowują rewolucję w islamie; polityka i fanatyzm nimi powodują. Do dopięcia celu mają niezmierne środki. Niektóre najznakomitsze rodziny hiszpańskie dla własnej korzyści weszły z nimi w stosunki. Inkwizycja ciągnie z nich znaczne pieniądze i pozwala na to w głębi ziemi, czego by nie ścierpiała na powierzchni. Zresztą, don Juanie, wierzaj mi, zakosztuj życia, jakie prowadzimy w naszych dolinach.
Znudzony światem, postanowiłem pójść za radą Uzedy. Cyganie muzułmańscy i pogańscy przyjęli mnie jako człowieka przeznaczonego na ich naczelnika i poprzysięgli mi niezmienne posłuszeństwo. Do Cyganek jednak należało ostatecznie wpłynąć na moje postanowienie. Dwie zwłaszcza nader wpadły mi w oko, jedna nazywała się Quitta, druga Zitta. Obie były zachwycające i nie wiedziałem, którą mam wybrać. Spostrzegły moją niepewność i wydźwignęły mnie z kłopotu, mówiąc, że wielożeństwo jest u nich dozwolone i że nie potrzeba żadnego obrzędu religijnego do uświęcenia związku małżeńskiego.
Wyznaję ze wstydem, że uwiodła mnie ta występna rozpusta. Niestety, jeden jest tylko sposób utrzymania się na drodze cnoty: należy unikać wszelkich ścieżek, których ona jasno nie oświeca. Jeżeli człowiek ukrywa swoje nazwisko, uczynki lub zamiary, niedługo będzie musiał taić się z całym swoim życiem. Związek mój z księżniczką w tym tylko był naganny, że musiałem go ukrywać i wszystkie tajemnice mego życia stały się koniecznym jego następstwem. Bardziej niewinny urok zatrzymywał mnie w tych dolinach, a mianowicie życie, jakie w nich prowadzono. Ten widnokrąg niebios zawsze rozpięty nad naszymi głowami, świeżość jaskiń i lasów, woń powietrza, kryształy wód, kwiaty wyrastające niemal za każdym naszym krokiem, nareszcie cała natura wystrojona we wszystkie ponęty — przyczyniały się do uspokojenia mojej duszy znękanej światem i zgiełkliwą jego wrzawą.
Moje małżonki obdarzyły mnie dwiema córkami. Naówczas zacząłem zwracać większą uwagę na głos mego sumienia. Widziałem zgryzoty Manueli, które zaprowadziły ją do grobu. Postanowiłem, że moje córki nie będą ani mahometankami, ani pogankami. Wtedy jednak nie należało ich opuszczać, nie było więc nad czym namyślać się, pozostałem w służbie Gomelezów. Powierzono mi nader ważne sprawy i niezmierne sumy pieniędzy do rozporządzenia. Byłem bogaty, niczego dla siebie nie żądałem, ale za pozwoleniem mego zwierzchnika, ile mogłem, oddawałem się dobroczynności; często udało mi się wybawić ludzi z wielkich nieszczęść.
W ogóle prowadziłem w głębi ziemi życie, jakie rozpocząłem na jej powierzchni. Znowu zostałem agentem dyplomatycznym. Jeździłem kilka razy do Madrytu i odbyłem kilka podróży za granice Hiszpanii. Ten czynny sposób życia powrócił mi straconą dzielność. Coraz więcej do niego się przywiązywałem.
Tymczasem córki moje podrastały. Za ostatnią moją wycieczką wziąłem je z sobą do Madrytu. Dwóch szlachetnie urodzonych młodzieńców potrafiło zjednać sobie ich serca. Rodziny tych panów zostają w związkach z mieszkańcami naszych podziemi i nie lękamy się, aby rozgadali to, co by córki moje mogły im powiedzieć o naszych dolinach. Skoro tylko obie wydam za mąż, natychmiast wejdę do jakiegoś świętego schronienia, gdzie spokojnie będę oczekiwał końca życia, którego, chociaż było niezupełnie wolne od błędów, nie mogę jednak nazwać występnym. Chcieliście, abym wam opowiedział moje przygody, pragnę, abyście teraz nie żałowali waszej ciekawości.
— Rada bym tylko — rzekła Rebeka — dowiedzieć się, co się stało z Busquerem.
— Zaraz ci to opowiem — odparł Cygan.