Mortkę nazywali Karolikiem z powodu, że jego dziadkowi było na imię Karol. Antończyka Mastalerczakiem, ponieważ ojciec jego był masztalerzem, czyli stajennym u hrabiego, przeważnie jednak nieznane były początki różnych przezwisk i przydomków.

*

Wspomnę o figlach chłopskich, których nie brak było szczególnie w czasie zabaw.

Najwięcej figlów robili chłopi z Żydami. Uważali ich za bojaźliwych, których można czym bodaj nastraszyć i wyprowadzić w pole.

W Dzikowie za mojej pamięci szczególnie Wiącek Jan znany był z takich figlów. Raz np. kazał przyjść do siebie handlarzowi zboża, mówiąc, że ma beczkę nasienia koniczyny na sprzedaż. Naprawdę nasienia tego miał tylko odrobinę i chciał się tylko Żydowi odpłacić za popełniane przez niego oszukaństwa.

Wiedział, że handlarz ten, badając ziarno, miał zwyczaj zawijać rękaw i z całej siły wbijał rękę, zaciśniętą w pięść, w zboże, chcąc w ten sposób sprawdzić, czy od spodu nie jest sfałszowane. Żeby go oszukać, gospodarz odwrócił beczkę do góry dnem i cieniutko przykrył je koniczyną, co wyglądało tak, jakby pełna beczka była tego nasienia.

Żyd, gdy stanął nad beczką, rozochocił się na jej widok, bo nasienie koniczyny było poszukiwane, zakasywał zaraz rękaw, rozmachał się i z góry chciał wbić rękę do spodu. Szturnął jednak w przysypane dno, naklął ze złości, schował zaraz rękę do kieszeni i uciekł przed śmiechem obecnych z komory.

Na weselach, chrzcinach i różnych zabawach bywały zakłady o to, kto silniejszy, wytrzymalszy, kto potrafi więcej zjeść, wypić, itp. Zakładano się zawsze o wódkę, kto przegrał, płacił.

Pamiętam, jak Książek z Miechocina założył się w naszym domu o to, że zgryzie na kawałki z grubego szlifowanego szkła kieliszek, z którego pił wódkę. Gdy zakład stanął, gryzł szkło po kawałku na drobniutkie kawałeczki „na kaszę” i wypluwał na rękę, aż cały kieliszek, nawet grubą podstawę zgryzł. Na drugi dzień miał usta zakrwawione i twarz spuchniętą, ale śmiał się z tego i nie myślał chorować.

To znowu Franciszek Mortka założył się na chrzcinach, że wypije pół kopy158 surowych jaj. Gdy mu tyle jaj dostarczono, natłukał jedno za drugim, przy czym naśladował głos kury: „Ku-ku-ku-ku” i wypijał, aż wypił wszystkie trzydzieści. I nie słyszałem, żeby mu to zaszkodziło na zdrowiu.